środa, 30 stycznia 2013

Wizyta w szpitalu

Z okazji mojego zapalenia płuc w końcu wylądowałam w szpitalu, niestety tydzień za późno, bo od dawna zaczęło mi się poprawiać. Pobyt w placówce umiliły mi dwie inne dziewczyny znacznie bardziej chore niż ja. Po jednej nocy w szpitalu zostałam wypisana. Kiedy wracałam do domu, miałam uczucie, że czegoś zapomniałam. Po przyjściu do domu okazało się, że nie zapomniałam czegoś, tylko o czymś. Wenflon zwany również motylkiem nadal tkwił w mojej ręce. Na szczęście nie należę do osób, które boją się igieł, więc z problemem uwinęłam się raz dwa. Z przyjemnością mogę powiedzieć, że warunki w szpitalu w przeciągu 5 lat naprawdę się poprawiły, co wielce mnie cieszy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz